Kobiety za życiem. „My nie protestujemy”. „Nie w naszym imieniu”

Brak obrazka

Lewica, liberałowie i środowiska LGBT usilnie przekonują, że walczą o „prawa kobiet” i że reprezentują ich interesy. „Prawa kobiet” rozumiane jako prawo do zabicia swojego własnego dziecka. Na takie dictum odpowiedziały same kobiety.

Od wielu tygodni na mediach społecznościowych, właśnie te kobiety, które nie chcą, aby w ich imieniu głos zabierali politycy, zawodowi aktywiści, same w swoim imieniu zabrały głos. Głos, który stoi w kontrze do głosu również tych kobiet, które postanowiły opowiedzieć się za barbarzyńskim prawem do zabijania dzieci nienarodzonych.

Pamiętajmy, że protesty przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego były i są jedynie pretekstem do wyjścia na ulice. Nie są żadnym protestem przeciwko temu orzeczeniu, ale są okazją do żądania prawa do „aborcji na żądanie”. Na początek prawa do aborcji do 12. tygodnia życia człowieka w łonie matki. Tego domaga się Strajk Kobiet. Marta Lempart, aktywistka środowisk LGBT, jasno i czytelnie o tym mówi w wywiadach i na demonstracjach:
– Tak jak nasze siostry z Argentyny, przejdziemy całą ścieżkę, będziemy próbować tyle razy, ile trzeba, będziemy budować tyle koalicji, ile będzie trzeba, będziemy rozmawiać ze wszystkimi, z kim trzeba. Ale wiemy, że na końcu jest to, czego sobie życzymy i co jest normą, co jest faktem i standardem w Europie, i staje się standardem na całym świecie. Dlatego nie tracimy nadziei, mimo tego okropnego momentu, w którym się znajdujemy.

W ten nurt obrony życia zaangażowały się również media. Przykładem takiego zaangażowania w ostatnich dniach jest portal wPolityce i tygodnik Sieci, który w najnowszym numerze poświęca uwagę temu tematowi pod hasłem #niewnaszymimieniu. Marzena Nykiel, redaktor naczelna portalu wPolityce zachwalając akcję napisała na Twitterze: Odcinamy się od ulicznych burd. „Strajk Kobiet” #NieWnaszymImieniu. W Tygodniku_Sieci Dorota Łosiewicz opisuje ważną akcję. Można dołączyć.

Kolejna odsłona tej samej de facto akcji – która została zainicjowana wiele tygodni wcześniej – z tym, że w tym wypadku pod szyldem portalu i tygodnika, spodobała się czytelniczkom tych mediów. Do akcji dołączyła m.in. małopolska kurator oświaty Barbara Nowak, ale nie tylko.

Brak obrazka