Zniszczono nagrobki na cmentarzu żydowskim. Kuriozalna reakcja doradcy prezydenta Wrocławia!

Brak obrazka

16 czerwca we Wrocławiu grupa kilku 12-latków zniszczyła kilkadziesiąt nagrobków na cmentarzu żydowskim we Wrocławiu. Policja szybko zidentyfikowała i przesłuchała nastolatków w obecności ich opiekunów prawnych.

Jak czytamy w oficjalnym komunikacie Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu: Decyzje o dalszym losie młodych mieszkańców Wrocławia, podejmie teraz sąd rodzinny w związku z czynami, jakich dopuścili się oni w ostatnim czasie. Zgłoszenie o dewastacji kilkudziesięciu nagrobków na jednym z cmentarzy, bo o to nastolatkowie są podejrzewani, policjanci otrzymali w dniu 16 czerwca br. od zarządcy obiektu. Mundurowi natychmiast pojechali na miejsce i chwilę później, zatrzymali pięciu 12-latków mogących mieć związek ze sprawą. Zostali oni następnie dowiezieni do komisariatu i rozpytani w obecności opiekunów prawnych. Jednocześnie na terenie nekropolii przy ulicy Lotniczej, przez kilka godzin działali policyjni technicy kryminalistyki wraz z funkcjonariuszami wykonującymi czynności dochodzeniowo-śledcze. Zabezpieczyli m.in. materiały dowodowe i obecnie czynności w sprawie, są nadal kontynuowane przez policjantów. Sprawdzają oni też, czy inne osoby nie mają związku z tym przestępstwem.

Tymczasem w tej sprawie postanowił zabrać również głos lewicowy aktywista Bartłomiej Ciążyński, „doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii”:
– Musimy wciąż poszerzać naszą ofertę edukacyjną. Uczyć otwartości, szacunku i równości. Dlatego musimy mieć programy sprawiedliwości naprawczej.

Tyle tylko, że to krokodyle łzy lewaka, oprócz tego, że cały konstrukt wypowiedzi to lewicowy bełkot, zwykła nowomowa.

Dlaczego „krokodyle łzy”? Bowiem władze miasta Wrocławia postanowiły uhonorować Nagrodą Wrocławia Fundację Strajk Kobiet na której czele stoi Marta Lempart, która w ubiegłym roku nie tylko pochwalała ataki na katolickie świątynie, ale wręcz do tych ataków zachęcała. Efekty związane z protestami organizowanymi przez Strajk Kobiet to niszczenie świątyń, zakłócanie Mszy św., ataki na duszpasterzy i obrońców kościołów.

I dziwnym trafem w tej sprawie „doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii” nie oponuje. Nie oburza się na przyznanie nagrody organizacji, która stała za tymi atakami. Nie mówi nic o „programie sprawiedliwości naprawczej” dla Marty Lempart, która już w tej chwili ma stawiane powoli zarzuty za swoją aspołeczną aktywność. Dlaczego „doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii” nie oponuje? Odpowiedź jest prosta, sam lobbował na rzecz nagrody dla organizacji na której czele stoi osoba, która nakłaniała do atakowania kościołów. Sam również uczestniczył w protestach organizowanych przez Strajk Kobiet.

Brak obrazka
Bartłomiej Ciążyński, „doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii”, na jednej z manifestacji Strajku Kobiet na których to manifestacjach dochodziło do ataków na świątynie i obrońców kościołów.

Tolerancja doradcy prezydenta nie dotyczy katolików. W rubryczce lewicy pod hasłem „tolerancja” katolicy nie występują. 7 kwietnia tak pisał na Facebooku: Miło mi poinformować, że Ogólnopolski Strajk Kobiet uzyskał rekomendacje Komisji Nominacyjnej Rady Miejskiej do Nagrody Wrocławia. Dziękuje radnym. Dziękuje Wrocławska Rada Kobiet za mocne wsparcie wniosku.

Bartłomiej Ciążyński jest członkiem wspomnianej Komisji Nominacyjnej Rady Miejskiej Wrocławia. Bartłomiej Ciążyński poparł więc w tym momencie otwarcie przyzwolenie na atakowanie kobiet, bowiem Marta Lempart na ten temat wypowiadała się w październiku ubiegłego roku, a zarzuty jej zostały postawione na początku tego roku, o czym z pewnością „doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii” dobrze wiedział.

Warto przyjrzeć się również innym dokonaniom „doradcy prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii”. Na jego profilu na Facebooku widać, że aktywnie walczy na salach sądowych z Fundacją Pro – Prawo do życia. W tę walkę angażowana jest również Straż Miejska, która zamiast pilnować spraw mieszkańców jest wykorzystywana do nękania wolontariuszy pro-life.

On sam również bierze udział w rozprawach przeciwko wolontariuszom Fundacji Pro – Prawo do życia czym chwali się w mediach społecznościowych. 11 maja pisał np. na Facebooku.: Dziś kolejna rozprawa z serii wrocławianki i wrocławianie przeciwko organizatorowi pikiet z martwymi płodami.
Jako pełnomocnik oskarżycieli będę żądał dla obwinionego z „Pro-prawo do życia” i reprezentowanego przez Ordo Iuris kary ograniczenia wolności (najsurowszej przewidzianej za ten czyn), bo:
jego działanie się POWTARZA, wcześniej wymierzone mu kary grzywny nie powstrzymały go od powrotu do popełniania wykroczeń
skala działania obwinionego jest duża (billboardy, pikiety na Rynku podczas Jarmarku), a w rezultacie jest bardzo duża liczba pokrzywdzonych, co przesądza o znacznej SPOŁECZNEJ SZKODLIWOŚCI czynu
obwiniony jest NATARCZYWY, nie daje ludziom wyboru o znacznej społecznej szkodliwości czynu obwinionego świadczy również skala społecznego OBURZENIA na jego działania (setki skarg płynących do Prezydent Wrocławia, urzędu, radnych, Straży Miejskiej)
.

Nazywać zabite w wyniku aborcji dzieci „martwymi płodami” może tylko człowiek, który życie ludzkie traktuje instrumentalnie, tak samo jak instrumentalnie traktuje swoją „tolerancję”, której nie okazuje bynajmniej katolikom i gotów jest nagradzać tych, którzy nakłaniają do atakowania świątyń katolickich i którzy dewastowali w całej Polsce, również we Wrocławiu, nie tylko świątynie, ale również pomniki, budynki miejskie, przystanki. Koszty tych zniszczeń to miliony realnych złotych. Ale w końcu za usuwanie zniszczeń nie płacą z własnej kieszeni władze – i doradcy tych władz – tego czy innego miasta, ale płacą w podatkach mieszkańcy tych miast, więc towarzysz Bartłomiej Ciążyński tymi milionami się nie przejmuje.

Zdjęcie: Fotomontaż SP (zdjęcia Policja i Facebook)

Brak obrazka