W poniedziałek 17 maja 2021 r. grupa lewicowych prowokatorów pod „tęczowymi” flagami próbowało wtargnąć na teren kościoła Świętego Krzyża w Warszawie. Interweniowała Straż Narodowa. Pod adresem Straży Narodowej oraz Policji, która podjęła działania jedynie ze względu na obecność Straży Narodowej, ze strony prowokatorów poleciały wyzwiska.
Wśród aktywistów LGBT wyróżniała się prowokatorka nazywana przez OKO.press „polską babcią”, przez inne media „babcią Kasią”. Prowokatorka stanęła naprzeciwko policjantów, którzy stworzyli kordon na schodach kościoła uniemożliwiając tym samym lewicowej ekstremie wtargnięcie na teren kościoła. Prowokatorka Kasia skupiła swoją uwagę na jednym z funkcjonariuszy starając się go i jego kolegów wyprowadzić z równowagi: – To taka duma pracować na usługach mafijnego Kościoła katolickiego, który nie wpuszcza obywateli do kościoła, do miejsca utrzymywanego przez nas? 200 milionów rocznie idzie na te cholerne kościoły, które nas nie wpuszczają! Ty też płacisz na to dzieciaku i nie masz nic do powiedzenia czy możesz płacić czy nie. Naprawdę to taka fajna rzecz być na usługach tych faszystów
Niestety, następnego dnia, kiedy zabrakło Straży Narodowej, policjanci przepuścili lewicowych prowokatorów na teren kościoła.
Do tego bluźnierstwa i jednocześnie dewastacji doszło w Działdowie w nocy z 29 na 30 kwietnia. Pomimo podjętych natychmiast działań przez Policję do dzisiaj nie udało się ustalić sprawcy, stąd apel Komendy Powiatowej Policji w Działdowie o pomoc w jego ustaleniu.
To, że działania przez Policję zostały podjęte natychmiast i odbyły się w sposób rutynowy można wywnioskować z wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych przez „Aleksandrę”, która napisała: W Działdowie ktoś napisał na kościele „Bóg jest gejem”. Jednemu chłopakowi przeszukano więc mieszkanie, bo „chodził na Strajki Kobiet”. Ma status podejrzanego, mimo że nawet nie przypomina posturą osoby na nagraniu z monitoringu.
Proszę o podanie dalej. W Działdowie ktoś napisał na kościele "Bóg jest gejem". Jednemu chłopakowi przeszukano więc mieszkanie, bo "chodził na Strajki Kobiet". Ma status podejrzanego, mimo że nawet nie przypomina posturą osoby na nagraniu z monitoringu. pic.twitter.com/U9PYU7nhG7
Po dwóch tygodniach od podjęcia działań do tej pory jednak nie udało się ustalić sprawcy. Pojawił się więc na stronie Policji apel o pomoc.
Apel Policji
Działdowska Policja zwraca się o pomoc w ustaleniu sprawcy umieszczenia napisu na Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Działdowie.
W nocy z 29 na 30 kwietnia br. nieznany sprawca na Kościele Podwyższenia Krzyża Świętego w Działdowie (kościół w centrum miasta, rejon rynku miejskiego) dokonał zniszczenia elewacji zewnętrznej poprzez umieszczenie na niej napisu farbą . Czynności w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Działdowie.
Apelujemy do osób, które były świadkami tego zdarzenia bądź posiadają wiedzę i informacje na temat ewentualnego sprawcy lub mogące przyczynić się do jego ustalenia o skontaktowanie się z Wydziałem Kryminalnym KPP w Działdowie pod numerem telefonu 47 732 32 30 lub ze stanowiskiem kierowania KPP w Działdowie pod numerem telefonu 47 732 32 00.
Nieznany sprawca sprofanował obraz przedstawiający Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego, znajdujący się nad tablicą upamiętniającą nieistniejący już kościół św. Trójcy w Chodzieży, w woj. wielkopolskim.Sam obraz sprowadzał niegdyś do Chodzieży tłumy pielgrzymów, którzy podczas modlitwy, jak wynika z kronik historycznych, doznawali cudownego uzdrowienia.
Narasta fala agresji ze strony zwolenników aborcji. Wolontariusze Fundacji Pro – Prawo do życia doświadczają tego coraz częściej na własnej skórze.
Ataki na furgonetki Fundacji Pro – Prawo do życia, na których prezentowane są banery antyaborcyjne, wywołują coraz większą wściekłość u tych, którzy domagają się prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Furgonetki, które wyjeżdżają na miasto są często zatrzymywane na środku ulicy, dochodzi do fizycznych ataków na wolontariuszy. Dlatego też takie kursy po mieście mają już od wielu miesięcy zapewnioną ochronę Straży Narodowej. Takiej całodobowej ochrony nie mają zapewnione natomiast furgonetki „stacjonarne”, które stoją najczęściej pod szpitalami w których dokonywane są aborcje. To one ostatnio były celem ataków „nieznanych sprawców”, którzy w kwietniu dokonali spalenia dwóch takich samochodów – w Warszawie i w Krakowie.
Do aktów agresji dochodzi również w miejscach zbiórki podpisów, również w niektórych miejscach ochranianych przez Straż Narodową, której zwykle sama obecność wystarcza do tego, aby zniechęcić do ataków, ale zdarza się, że Straż Narodowa w pewnych przypadkach musi interweniować, tak jak miało to miejsce w Warszawie na Patelni gdzie członkowie Straży zatrzymali człowieka z nożem, który zaczął niszczyć baner antyaborcyjny wiszący nieopodal stolika przy którym były zbierane podpisy pod Obywatelską Inicjatywą Ustawodawczą „Stop aborcji”.
O innych atakach z ostatnich dni możemy przeczytać na stronie internetowej Strona Życia. We Wrocławiu młody mężczyzna ukradł ze stolika poradniki „Jak rozmawiać o aborcji” i zaczął z nimi uciekać. Policja, której od razu zgłoszono zajście nie chciała podjąć interwencji! Funkcjonariuszka stwierdziła, że jej zadaniem jest tylko ochranianie stolika (z którego właśnie ukradziono poradniki) i dlatego nie pobiegnie za sprawcą. Ostatecznie w pościg za złodziejem rzucił się wolontariusz. Złodziej wrzucił w trakcie ucieczki poradniki do fontanny i udało mu się uciec.
W Łodzi natomiast mężczyzna trzymający w ręce ciężką poziomicę podszedł do stolika i zaczął pisać obelgi na kartach podpisowych, a potem szarpać wolontariuszkę, która chciała mu w tym przeszkodzić. Kiedy do akcji wkroczył koordynator zbiórki podpisów, mężczyzna zamachnął się na niego poziomicą. W tym wypadku policja zareagowała i zakończyła incydent.
Również we Wrocławiu wolontariusze Fundacji Pro odnotowali jeszcze w kwietniu atak na stolik do zbiórki podpisów, który młoda kobieta oblała kawą. Chwilę wcześniej specjalnie po to kupiła ten napój w sklepie obok, a ataku dokonała na oczach funkcjonariuszy policji! Została szybko zatrzymana i awanturowała się jeszcze w trakcie interwencji policjantów.
12 maja na warszawskiej „patelni” doszło do jednego z takich ataków. Mężczyzna z psem na smyczy wyjął nóż i zaczął ciąć baner antyaborcyjny, który wisiał niedaleko od stolika gdzie trwała zbiórka podpisów. Szybko zareagowała Straż Narodowa, która udaremniła dalsze niszczenie mienia. Mężczyzna został powstrzymany, zatrzymany i przekazany w ręce policji. W trakcie zatrzymania zaczął szybko chować nóż do kieszeni.
Nagranie ze zdarzenia pojawiło się na stronie facebookowej Fundacji Pro – Prawo do życia: Mężczyzna z nożem pociął baner antyaborcyjny podczas zbiórki podpisów. Wydarzyło się to w piątek na warszawskiej „patelni”. Sprawcy w ataku przeszkodziła Straż Narodowa, a następnie policja, która go spisała i … puściła wolno.
Wspólny cel tej wydawałoby się przedziwnej koalicji (RPO, KO i Nergal) to zmiany w prawie dotyczące artykułu 196 kodeksu karnego: Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Miesiąc temu Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar przedstawił opinię do Sejmu w temacie „zmodyfikowania przepisu o karalności obrazy uczuć religijnych”. Opinia ta została złożona na ręce marszałka Sejmu Elżbiety Witek w związku z projektem uchylenia art. 196 oraz art. 212-215 Kodeksu karnego przygotowanym przez grupę posłów Koalicji Obywatelskiej. Opinia Bodnara jest wyrażona w sposób niezwykle bałamutny, ponieważ z jednej strony Rzecznik zwraca uwagę, że całkowite zniesienie karalności obrazy uczuć religijnych mogłoby grozić napięciami na tle religijnym i wzmożeniem ataków na wyznawców różnych religii, w tym mniejszościowych, z drugiej jednak strony wg Rzecznika za takie przestępstwo powinna grozić jednak tylko grzywna lub ograniczenia wolności, a nie kara więzienia do 2 lat – jak dziś (pełna treść opinii RPO na końcu tekstu).
Może dziwić taka opinia RPO po fali ataków na świątynie jaka przetoczyła się w Polsce w ubiegłym roku. Zakłócanie Mszy św., niszczenie miejsc kultu religijnego, ataki na osoby broniące świątyń czy osoby duchowne i nawoływanie ze strony lewicy do tego typu aktów, czego przykładem były wypowiedzi stojącej na czele Strajku Kobiet Marty Lempart w Radio Zet to były akty nienawiści na tle religijny, a raczej antyreligijnym. Wydawałoby się, że takie ataki powinny spotkać się z refleksją czy przypadkiem prawo w zakresie „obrazy uczuć religijnych” nie jest zbyt łagodne i te przepisy nie powinny zostać wręcz zaostrzone lub przynajmniej w końcu porządnie egzekwowane wobec osób, które dokonują ataków na tle antyreligijnym. Tymczasem opinia Rzecznika poszła w drugą stronę, czyli złagodzenia prawa na rzecz tych, którzy chcą obrażać uczucia religijne innych osób, co tylko po raz kolejny potwierdza, że obecny Rzecznik jest rzecznikiem środowisk progresywnych, lewicowych, sprzyjających rewolucji obyczajowej, kulturowej jaka toczy się na świecie i w Polsce.
Wspomniany projekt, do którego RPO napisał opinię, w imieniu KO przygotowali posłowie Nowoczesnej. 24 lutego przedstawiając mediom projekt ustawy, dotyczący m. in. wykreślenia artykułu 196 z kodeksu karnego, przewodniczący Nowoczesnej Adam Szłapka powiedział: – Dziś chcemy złożyć kolejną ustawę, która będzie nas przybliżała do tego, czym jest właśnie świeckie państwo, które powinno być jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawa.
O takie też „świeckie państwo” jak Adam Szłapka walczy również satanista Adam Darski, lider zespołu Behemoth. Z tej okazji zorganizował akcję Ordo Blasfemia (porządek bluźnierstwa) na rzecz wykreślenia artykułu 196. W akcję zaangażował grono osób znanych medialnie, głównie artystów, ale nie tylko. Wśród tych, którzy wzięli w niej udział znaleźli się również politycy, jak Robert Biedroń, czy np. mason Jan Hartman. Wszyscy ci którzy wzięli w tej akcji udział zrobili to z pełną świadomością kim jest Nergal i że akcja odbywa się pod satanistyczną symboliką, w logo akcji w słowie „blasfemia” w literze F wpisany jest odwrócony krzyż.
Satanista otwarcie nazwał to czym jest wykreślenie art. 196 z kodeksu karnego. Ordo Blasfemia, czyli porządek bluźnierstwa, można jeszcze inaczej tłumaczyć jako prawo do bluźnierstwa. I o takie prawo do profanacji i bluźnierstwa walczą dzisiaj ramię w ramię Nergal, Koalicja Obywatelska i Rzecznik Praw Obywatelskich.
Pełna treść opinii Rzecznika Praw Obywatelskich dotycząca propozycji KO uchylenia artykułu 196 kk.
Wykreślenie art. 196
Art. 196 Kk przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto „obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”.
Przedmiotem czci jest np. wizerunek, imię lub osoba Boga czy bóstwa, święty przedmiot lub symbol, relikwia, formuła modlitwy. Niektóre wyznania darzą kultem także osoby zmarłe, np. świętych lub przodków. Pewne symbole mogą mieć znaczenie i religijne, i świeckie (np. Gwiazda Dawida). Miejscami kultu będą świątynie, kaplice, cmentarze (jeśli dana religia nadaje im taki status), ale np. także obszar zajmowany przez wiernych podczas mszy polowej.
Nie można nie zgodzić się z projektodawcami, że praktyka stosowania tego przepisu w ostatnich latach przez organy ścigania może budzić zastrzeżenia. Zdają się jednak oni pomijać okoliczność, że przepis ten chroni uczucia religijne nie tylko katolików (czy bardziej ogólnie – chrześcijan) stanowiących w Polsce większość, lecz wyznawców wszystkich religii.
Przepis ten pełni zatem niezwykle istotną rolę polegającą na ochronie mniejszości wyznaniowych przed atakami, w tym ze strony większości. Jako norma o charakterze antydyskryminacyjnym powinna ona charakteryzować się odpowiednią sankcją, która skutecznie odstraszałaby potencjalnych sprawców. Wydaje się, że instrumenty z zakresu prawa karnego, w przeciwieństwie do instrumentów cywilnych, są do tego adekwatne.
Ma on także ważną funkcję deeskalującą potencjalne konflikty społeczne na tle religijnym. Zagrożenie sankcją karną odstrasza od stosowania tego typu zachowań względem wyznań postrzeganych jako „konkurencyjne” i mniejszościowe, a także od podobnych odwetów za już dokonane obrazy.
Niekonstytucyjności tego przepisu nie stwierdził 6 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny.
Całkowite uchylenie art. 196 Kk nie jest zatem uzasadnione. Możliwe wydaje się jednak zmodyfikowanie tego przepisu, aby ograniczyć potencjał jego instrumentalnego wykorzystywania.
Zasadne wydaje się zmodyfikowanie zagrożenia karą – tak aby były to jedynie kary wolnościowe (grzywna i ograniczenie wolności). Skutkiem byłoby wyeliminowanie możliwości stosowania tymczasowego aresztowania wobec osób podejrzanych.
Kolejną możliwością jest zmiana trybu ścigania tego przestępstwa z publicznoskargowego na wnioskowy (lub nawet prywatnoskargowy). Wymagane byłoby wówczas działanie obywatela, którego uczucia religijne zostały obrażone – niemożliwe byłoby działanie organów ścigania z urzędu.
Kościół św. Aleksandra na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie to jedno z tych miejsc w którym na jesieni ubiegłego roku doszło do ataków ze strony uczestników demonstracji organizowanej przez Strajk Kobiet na kościół i jego obrońców.
W tych, którzy przyszli bronić wówczas świątyni leciały kamienie, butelki, pojemniki z farbą. Nie wiadomo jak cały ten akt agresji wówczas by się zakończył, gdyby nie oddziały policji, które oddzielały uczestników nienawistnej manifestacji od kościoła na schodach którego zgromadzili się jego obrońcy: kibice, posłowie i Straż Narodowa.
Wśród osób osłaniających własnym ciałem świątynię byli poszkodowani i ranni. Ucierpiała wówczas m.in. dziennikarka Mediów Narodowych, której po tym jak dostała jakimś przedmiotem trzeba było udzielić pomocy medycznej. Dalszą relację na żywo spod kościoła prowadziła z ręką na temblaku.
Po kilku miesiącach ktoś postanowił od osłoną nocy obrzucić świątynię prawdopodobnie plastikowymi woreczkami lub małymi buteleczkami z czerwoną farbą. Zdjęcia zdewastowanej elewacji zamieścił w mediach społecznościowych Ośrodek Monitorowania Chrystianofobii Fidei Defensor. Na jednym ze zdjęć widać również czerwony napis na chodniku przed kościołem „Abortować rząd, abortować kler”. Tutaj akurat można wywnioskować, że ci, którzy piszą takie rzeczy dobrze wiedzą czym jest aborcja. Czyli doskonale zdają sobie sprawę, że jest to akt uśmiercania człowieka i stąd takie a nie inne hasło pod adresem osób duchownych i przedstawicieli rządu.
Trwa w środowisku lewicy wyścig na to kto jest bardziej tolerancyjny. Nie tylko w naszym kraju, ale cały czas walka o „równość” toczy się na Zachodzie.
Jak podaje portal PCh2415 maja we francuskim Tours miała się odbyć manifestacja LGBT pod hasłami walki z homofobią i transfobią. Miała, ale się nie odbędzie, ponieważ doszło do kłótni w gronie lewackich aktywistów i ostatecznie odwołano całe wydarzenie.
Centrum LGBT w Tours – organizator manifestacji – wydało na Instagramie komunikat w którym pojawił się wyraźny zakaz do „angażowania się wszystkich białych” na czele pochodu. Zakaz był nie tylko sugestią, żeby biali zostawili czoło marszu przedstawicielom innych kolorów skóry, ale był jasny komunikat, że białe osoby, które nie zastosują się do tego wezwania będą usuwane z czołówki marszu.
Doszło w efekcie do kłótni pomiędzy działaczami LGBT, organizatorzy usunęli komunikat, ale zaczęli otrzymywać obelgi i groźby zakłócenia defilady. Ostatecznie, w obawie przed chaosem i nieprzewidywanymi zajściami, odwołano całą imprezę.
Centrum LGBT w Tours o całe zamieszanie obwiniło Kolektyw Antyrasistowski Tours, że to od nich wypłynął taki komunikat o „strefie bez białego koloru”, a uzasadnienie jakie temu towarzyszyło to „troska o dobre samopoczucie innych ras” w związku z tym, że przedstawiciele tych „innych ras” „nie czują się komfortowo w pochodach mieszanych”.
W niedzielę 9 maja 2021 r. została zdewastowana kapliczka Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w lasku na Uzborni o czym informowaliśmy na StopProfanacjom.pl. Sprawa jest dodatkowo bulwerująca ponieważ kapliczka została postawiona prawie 150 lat temu i – jak napisał radny Bochni Marek Rudnik, który informował o tym barbarzyńskim akcie – nie zniszczyli jej nawet niemieccy, hitlerowscy najeźdźcy w czasie II Wojny Światowej.
W związku z dewastacją szybko ruszyła zbiórka na Zrzutka.pl zorganizowana przez Stowarzyszenie Bochniaków i Miłośników Ziemi Bocheńskiej na renowację rozbitej figury Matki Bożej. Założona w zbiórce kwota 10 tys. złotych już została osiągnięta. „Całość zostanie przeznaczona na naprawę kapliczki, w porozumieniu z Urzędem Miasta”.
Na stronie Zrzutki Stowarzyszenie Bochniaków przypomina również historię związaną z postawieniem kapliczki:
Kapliczka ta ufundowana została przez Marię Maiss (żonę Ferdynanda Maissa, burmistrza Bochni w latach 1896-1916) pod koniec XIX wieku, jako wotum za cudowne uratowanie dziecka. Dziecko kobiety nieumyślnie na niebezpieczeństwo naraziła służącą Maissów, która później sama przekonała panią Maissową do tej fundacji, ofiarując na ten cel znaczną część swojej pensji. Jej zdaniem tylko opatrzność Matki Bożej zdołała uchronić życie dziecka. Od niemal 150 lat wokół kapliczki gromadzą się okoliczni mieszkańcy na nabożeństwach majowych, a dla wielu Bochnian jest to idealne miejsce do refleksji i modlitwy – w leśnym zaułku, bez hałasu samochodów, blisko natury.
8 maja Straż Narodowa upamiętniła kpt. Włodzimierza Marszewskiego, który „nie miał swojego krzyża na Łączce”.
W komentarzach pod wpisem na Facebooku i filmem na YT dr Anny Mandreli, gdzie zostało odnotowane to wydarzenie, pojawiły się podziękowania, dla dr Anny Mandreli oraz Straży Narodowej, od wnuczki kpta Marszewskiego Joanny Rokimi Marszewskiej:
Jestem bardzo, bardzo wdzięczna za przywrócenie krzyża upamiętniającego mojego dziadka Włodzimierza Marszewskiego na Łączce w Warszawie. Dzięki Wam, młodym ludziom, Polska odzyskuje swoich Bohaterów!
A to słowa mojego ojca – Tomasza Marszewskiego: Wielce Szanownym Pani Annie Mandreli i Panu Markowi Wernicowi jestem niezmiernie wdzięczny za Ich wielki wielostronny wkład w jak najbardziej zasłużone upamiętnienie Bohaterskich Niezłomnych, pośród nich mojego ojca Włodzimierza Marszewskiego. Świadczy to o pełnym zrozumieniu Ich ogromnego poświęcenia i znaczenia roli jaką odegrali dając tak bardzo potrzebny przykład potomnym.
Dziś razem ze Strażą Narodową upamiętniliśmy kpt. Włodzimierza Marszewskiego, który nie miał swojego krzyża na Łączce….
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.